Moderator: Moderator
Posty: 29
• Strona 2 z 3 • 1, 2, 3
bla.zej, pewnie że możesz. Rozbierz golfa, pozbądź się farby i oddaj wszystko do ocynku. Cena za kilogram od 3 zł mniej więcej.
Mój Goferek- były:
moj-golf/czarnuch-by-czaro-t26881.html
moj-golf/czarnuch-by-czaro-t26881.html
-

czaro - Members
- Posty: 2224
- Dołączył(a): 17 lis 2009, o 16:37
- Lokalizacja: Skarżysko-Kamienna
- Rocznik: 1995
- Silnik: 2000
- Paliwo: PB
- Nadwozie: 5-drzwiowe
Jeżeli rdza jest powierzchowna to tak szybko wyjść nie powinna, zamiast szpachli proponuję żywicę i nie ma bata że po dwóch latach wyjdzie. A co do tego malunku to jestem za... Jeżeli nie masz zamiaru sprzedawać auta i ma u Ciebie dożywocie to pomysł jak najbaradziej trafiony. Sam się zastanawiam nad tego typu zabiegiem, ale jak narazie idą progi do wspawania i cała podłoga na zabezpieczenie i spawanie jeżeli są jakieś dziury włącznie z korkami spustowymi wokół których robi się rdza.
Weźmiesz mnie na prostej?? A ja Cię zniszczę na zakręcie!!
Mój Goferek
Mój Goferek
-

Procent - Members
- Posty: 1771
- Dołączył(a): 1 lut 2009, o 19:06
- Lokalizacja: (TLW) Włoszczowa
- Rocznik: 1995
- Silnik: 2000
- Paliwo: PB
- Nadwozie: 3-drzwiowe
bla.zej, mnie za te czynności wyliczył 600 zł (wymiana progów, łatanie podłogi, konserwacja i malowanie) z tym że ja jeszcze inne rzeczy robiłem i z tego co zauważyłem to im więcej tym taniej liczył.
Mój Goferek- były:
moj-golf/czarnuch-by-czaro-t26881.html
moj-golf/czarnuch-by-czaro-t26881.html
-

czaro - Members
- Posty: 2224
- Dołączył(a): 17 lis 2009, o 16:37
- Lokalizacja: Skarżysko-Kamienna
- Rocznik: 1995
- Silnik: 2000
- Paliwo: PB
- Nadwozie: 5-drzwiowe
Adam.M, Tym bardziej że nie widzę innej sensownej alternatywy.
Druga sprawa jest taka, że przerażają mnie koszty utrzymania aut typu Golf V czy VI. Gdzie drobna awaria zazwyczaj kosztuje kilka tysięcy. A ja w MK3 z 900 zł wyremontowałem silinik, i będzie śmigał kolejne 300 tysięcy km. Wiem że może to trochę głupie podejście do sprawy, ale tak to widzę.
Druga sprawa jest taka, że przerażają mnie koszty utrzymania aut typu Golf V czy VI. Gdzie drobna awaria zazwyczaj kosztuje kilka tysięcy. A ja w MK3 z 900 zł wyremontowałem silinik, i będzie śmigał kolejne 300 tysięcy km. Wiem że może to trochę głupie podejście do sprawy, ale tak to widzę.
- bla.zej
- Czytacz
- Posty: 85
- Dołączył(a): 8 wrz 2009, o 20:49
- Lokalizacja: z Polski
bla.zej, tak samo mysle, w zeszlym roku wlasnie moj pojechal do profesjonalnej lakierni, z prostego powodu, wszystko igla i do uzytku przez wiele nastepnych lat, tylko lakier slaby, tzn ogniska rdzy, punktowe uszkodzenia, nieudane samodzielne naprawy no i normalne zuzycie 17 letniej powierzchni, wstyd bylo jezdzic.. w tej chwili mam spokoj z tym na lata, pojedzil juz jedna zime i nadal super (pomijajac dwie ryski powstale zapewne pod jakims CH no ale tego nie unikniesz)
czasem chcialoby sie zmienic go na cos innego chocby dlatego ze znudzil sie juz troche przez te lata, ale rozgladajac sie nie widze nic rownie pewnego i solidnego do 10 tys
czasem chcialoby sie zmienic go na cos innego chocby dlatego ze znudzil sie juz troche przez te lata, ale rozgladajac sie nie widze nic rownie pewnego i solidnego do 10 tys
- Adam.M
To i ja sie wypowiem w temacie
mam dokładnie takie samo podejście jak koledzy wyżej. Po co sprzedawać auto jeśli wiem co mam, a zakup "świeższego" auta wiąże sie od razu z wzrastającymi kosztami utrzymania. Nawet miedzy cześciami do MK3 a MK4 jest przepaść, go Golfa 4 wszystko jest 2x droższe. Też jakiś czas temu rozważałem kwestie sprzedania mojej 3 i zakup MK4, ale odszedłem od tego pomysłu i nie żałuje, bo wiem, że mam autko a stanie bdb i nie zamierzam go oddawać
Na początku września autko idzie na konserwacje i łatanie podłogi oraz na doprowadzenie do idealnego stanu tylnej klapy (wiadomo, parchy i rdza w tych miejscach w naszych MK3 to normalka) więc ja chce zapobiegać od razu jak widze, że cos sie pojawia niż potem po zimie pluć sobie w brode, że to odpuściłem.
Ja też zamierzam jeszcze trzymać autko kilka lat na pewno więc z chęcią w niego inwestuje i sie nim ciesze
mam dokładnie takie samo podejście jak koledzy wyżej. Po co sprzedawać auto jeśli wiem co mam, a zakup "świeższego" auta wiąże sie od razu z wzrastającymi kosztami utrzymania. Nawet miedzy cześciami do MK3 a MK4 jest przepaść, go Golfa 4 wszystko jest 2x droższe. Też jakiś czas temu rozważałem kwestie sprzedania mojej 3 i zakup MK4, ale odszedłem od tego pomysłu i nie żałuje, bo wiem, że mam autko a stanie bdb i nie zamierzam go oddawać
Na początku września autko idzie na konserwacje i łatanie podłogi oraz na doprowadzenie do idealnego stanu tylnej klapy (wiadomo, parchy i rdza w tych miejscach w naszych MK3 to normalka) więc ja chce zapobiegać od razu jak widze, że cos sie pojawia niż potem po zimie pluć sobie w brode, że to odpuściłem.
Ja też zamierzam jeszcze trzymać autko kilka lat na pewno więc z chęcią w niego inwestuje i sie nim ciesze

-

Ronnie10 - Czytacz
- Posty: 100
- Dołączył(a): 9 lis 2008, o 23:19
- Lokalizacja: Jelenia Góra
Ja jestem tego samego zdania. Nie ma sensu sprzedawać golfa za grosze skoro wiadomo "co w nim piszczy". Ja po zimie będę "odświeżal" lakier u znajomego lakiernika, bo mam różne cienie na lakierze po "samoróbkach". Silnik nadal śmiga pomimo przebiegu 313 tys.km, ale poprostu wiem co mam. U mnie golf też ma "dożywocie".
-

prezesik - Members
- Posty: 4869
- Dołączył(a): 25 lut 2008, o 20:06
- Lokalizacja: Łęczyca
Cieszę się że nie jestem sam z podobnymi poglądami.
Moim zdaniem w trójkę można jeszcze inwestować, ponieważ jeśli jest utrzymana to bardzo dobrze się prezentuje, nie wygląda że jest z poprzedniego stulecia. Bo np. wg. mnie dwójki już trochę nie pasują na dzisiejsze drogi, ich wygląd jest troszkę archaiczny. Lecz wielbicielom vw to nie przeszkadza.
Golfy mają to do siebie, że jeśli się o nie troszkę zadba, odwdzięczają się długą i bezawaryjną jazdą, czego nie można powiedzieć o dzisiejszych konstrukcjach, także vagów. Dzisiaj rozmawiałem z wujkiem. 2 lata temu kupił Fiata Pandę, nowego z salonu za 30 pare tysięcy. Od tego czasu strzelił wachacz (musiał wymienić oba) i trzy razy wystrzelił amortyzator. W aucie niespełna dwu letnim pytam się ?
Pomijając fakt, iż w ciągu tych dwóch lat stracił jakieś 20 tys. na tym aucie. Bo co z tego że auto ma 40 tys. przebiegu, wygląda jak salonu, kiedy więcej jak 15 tys. za niego nie dostanie.
Moim zdaniem w trójkę można jeszcze inwestować, ponieważ jeśli jest utrzymana to bardzo dobrze się prezentuje, nie wygląda że jest z poprzedniego stulecia. Bo np. wg. mnie dwójki już trochę nie pasują na dzisiejsze drogi, ich wygląd jest troszkę archaiczny. Lecz wielbicielom vw to nie przeszkadza.
Golfy mają to do siebie, że jeśli się o nie troszkę zadba, odwdzięczają się długą i bezawaryjną jazdą, czego nie można powiedzieć o dzisiejszych konstrukcjach, także vagów. Dzisiaj rozmawiałem z wujkiem. 2 lata temu kupił Fiata Pandę, nowego z salonu za 30 pare tysięcy. Od tego czasu strzelił wachacz (musiał wymienić oba) i trzy razy wystrzelił amortyzator. W aucie niespełna dwu letnim pytam się ?
Pomijając fakt, iż w ciągu tych dwóch lat stracił jakieś 20 tys. na tym aucie. Bo co z tego że auto ma 40 tys. przebiegu, wygląda jak salonu, kiedy więcej jak 15 tys. za niego nie dostanie.
- bla.zej
- Czytacz
- Posty: 85
- Dołączył(a): 8 wrz 2009, o 20:49
- Lokalizacja: z Polski
Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Adsense [Bot] i 10 gości
