Silnik: 1.6 75KM ABU
Dołączył: 23 Lip 2008 Posty: 430 Skąd: no czesc
Wysłany: 2009-07-18, 13:59 Pierwsza kolizja 0 co i jak ?
Zaparkowalem za fordem transitem i dwie sekundy pozniej zaczal cofac i wjechal mi hakiem w zderzak. Zalatwilismy to bez policji, bo raz, ze musialbym czekac poltora godziny, dwa, ze dostalbym mandat. Caly pogiety, razem z tablica, do chlodnicy nie doszlo. Jako, ze obaj stalismy w raczej niedozwolonym miejscu, zakaz zatrzymywania sie czy tam postoju, to spisalismy oswiadczenie. On mial auto sluzbowe, wlasciciel to EFL S.A., ubezpieczone we Warcie.
Uszkodzenia: caly przedni zderzak (wersja malowana + niemalowane czarne pasy), tablica i polamane zaczepy w listiwe grillowej. Z chlodnicy nie wyciekl plyn.
Napisalem, ze gosc oswiadcza, ze spowodowal kolizje swoim autem, jego dane czyli imie nazwisko, numer polisy, nr dowodu osob, nr rejestracyjny auta, pesel. Marke auta z rokiem produkcji, numerem silnika. Napisalem, ze gosc poczuwa sie do winy i kolizja nastapila z jego powodu.
Czego sie spodziewac teraz ? Kiedy naprawia mi auto ? Czy beda robic problemy ? Czy moga sie wykpic tym, ze stalem w niedozwolonym miejscu ? Lepiej brac pieniadze czy oddac im do zrobienia ? Jesli oddac to czy robia to w normalnych serwisach, moze w ASO czy u pana mietka w stodole ? Nie chce aby mi wcisneli jakis zamienny zderzak, ktory nie da sie spasowac.
Prosze o jakies info w tej sprawie ale bez postow typu: dlaczego nie trabiles, za ile sprzedaz maglownice, i czy masz konto na naszej klasie bo to nie jest przedmiotem tematu.
Czy moga sie wykpic tym, ze stalem w niedozwolonym miejscu ? Lepiej brac pieniadze czy oddac im do zrobienia ? Jesli oddac to czy robia to w normalnych serwisach, moze w ASO czy u pana mietka w stodole ? Nie chce aby mi wcisneli jakis zamienny zderzak, ktory nie da sie spasowac.
zależy co tam na tym oswiadczeniu napisaliscie .Czy tak jak było faktycznie czy tylko zeby jak najszybciej .Zgłos szkode do ubezpieczalni ,bo rozumiem ze to tamtego wina,i czekaj na odp.Przyjedzei rzeczoznawca i na 90% bedzeisz miał szkode całkowita zalezy jakiej wartosci jest golf.potem tylko czekac juz na zwrot pieniedzy no chyba ze pojedziez do serwisu i oni wycenia szkode ale to prawdopodobnie tez bedzie spora sumka.
ja miałem stłuczona lampe i zlamany zderzak i lekko maska zgieta byla i wycenił to na 9000 co przekroczyło wartosc auta .Oni wyceniaja na podst. orginalnych czesci z serwisu dlatego takie kwoty im wychodza a potem "szkoda całkowita".
Jacol, powiem ci ze najgorszy wybór dokonałeś ze nie wezwałeś psiarni.... powiem tak mi jak babka wiechałą w dupe załatwiłem z nia sam i czekałem na rzeczoznawce 2 miechy czemu tak długo? bo szanowna Pani nie zgłosiła tego do swego ubezpieczenia.. a ja sie tylko wkurwia.....
Ja na towim miejscu nie brał bym kasy tylko bym wstawił do dobrego warsztatu i niech robia i niech wystawiaja rachuneczek... a najlepiej zebyś miał znajomwgo ktory wystawi większy Rachunek
Silnik: 1.6 75KM ABU
Dołączył: 23 Lip 2008 Posty: 430 Skąd: no czesc
Wysłany: 2009-07-18, 21:04
To ten co wjechal tez musi to zglosic ? Spisane oswiadczenie nie wystarczy ? Przeciez wlasnie z niego wynika przyznanie sie do winy i jest w nim numer polisy. Co w wypadku kiedy jechal autem sluzbowym a jego wlascicielem jest Europejski Fundusz Leasingowy ?
Jacol, oczywiscie ze musi zgłosic kolizje do swego ubezpieczyciela, i napisać jak do tego doszło... ja tma miałem jak babka była ubezpieczona w MTU a ja byłem w PZU..
Zadzowniłem do nich podałem dane babki itp ... a czekałem jak głupi na wiadomosc
Co najwyżej regulamin towarzystwa ubezpieczeniowego. Nie wydaje mi się żeby jakaś ustawa regulowała takie szczegóły. Dla Kodeksu Karnego ważne jest wystawić mandat winnemu, na tym się kończy odpowiedzialność.
Silnik: 1.6 75KM ABU
Dołączył: 23 Lip 2008 Posty: 430 Skąd: no czesc
Wysłany: 2009-07-21, 22:29
Kolizja miala miejsce w sobote. Zglosilem to do Warty w niedziele. Chlop przyjal zgloszenie, troche sie zasmucil, ze nie mam adresu zamieszkania sprawcy i telefonu do niego ale trudno. Powiedzial ze w ciagu 2 dni umowi sie ze mna rzeczoznawca. Rzeczoznawca umowil sie juz na poniedzialek. Porobil zdjecia z zewnatrz, spisal jakie mam opony, zrobil zdjecie kol, zderzaka z zewnatrz w kilku miejscach i pstryknal foto pasa przedniego po otwarciu maski. Dal numer do likwidatora szkod abym sobie dzwonil i sie dowiadywal. Wieczorem mial zrobic kosztorys i wyslac go mailem do likwidatora. Optymistycznie stwierdzil, ze moge juz na wlasna reke naprawiac auto. Zapytalem sie kiedy bedzie kasa lub naprawa to odeslal mnie do tego likwidatora - on pstryka tylko fotki i robi kosztorysy. Nie gada nawet o pogodzie... Twierdzi, ze w ciagu tygodnia wszystko bedzie zakonczone.
Wieczorem nie daje mi spokoju to, ze nie mam adresu i telefonu do goscia i aby nie zajebac przez to sprawy wyjezdzam na miasto szukac goscia. Ofcjalna wizyta na policji nic w takiej sytuacji nie da, nawet gdy zobacza podpisane oswiadczenie przez sprawce. Nie udziela informacji. Dane takie udzieli natomiast zaprzyjazniony pies lub uda sie nam goscia znalezc w ksiazce telefonicznej.
<czary-mary>
Jak juz wszystkie dane nagle sie znalazly to zadzwonilem do ubezpieczalni na infolinie, oraz do likwidatora i kazdemu podalem uzupelnione dane osobowe co ich bardzo ucieszylo bo nie beda musieli sie szukac. Dzisiaj dzwonilem do likwidatora to baba powiedziala, ze kosztorys juz ma, ale nie moze mi go wyslac bo system nie nadal jej numeru sprawy z ubezpieczalni. Jak tylko ktos tam gdzies tam nacisnie enter i popchnie to do niej to wysle mi na maila kosztorys aby sie z nim zapoznac.
mialem podobna sytuacje juz kiedys o tym pisalem gosc z wadowic walnal mi w blotnik spisalismy oswiadczenie gosc pojechal do siebie i co sie pozniej okazalo czekalem jak kiep na wiadomosc i gosc chcial sie wycofac i wogole nie mial zamiaru sie zglosic na ubezpieczalnie dlatego od tamtej sytuacji tylko policja na miejsce i final przyjezdzaja pisza notatke i sprawa jasna
_________________ JAK RYCERZE ZAWSZE BRONIMY HONORU {Z}
Silnik: 1.6 75KM ABU
Dołączył: 23 Lip 2008 Posty: 430 Skąd: no czesc
Wysłany: 2009-07-22, 11:58
Wiem, niestety wyszlo jak wyszlo. Z mojej strony moge powiedziec tylko tyle, ze w razie takiej sytuacji zdolam przekonac goscia aby jednak te papiery wypelnil i sie przyznal.
Uważajcie na oświadczenia. To niebezpieczna forma rozwiązywania sprawy gdy jesteście poszkodowani. Klient może później powiedzieć że był w szoku i że kazali mu podpisać. Każdy sąd przyzna mu wtedy rację. To już znana metoda.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach